Państwo przez lata podnosiło pracującym Polakom podatki i nie potrzebowało do tego ani jednego głosowania w Sejmie. Wystarczyło nie ruszać progów podatkowych.
Ceny rosną, inflacja, dostajesz podwyżkę, która tylko je nadrabia. Realnie zarabiasz tyle samo. Ale próg stoi w miejscu, więc coraz większa część pensji wpada w wyższą stawkę.
Drugi próg podatkowy nie drgnął od 2022 r. Ceny w tym czasie wzrosły o blisko jedną trzecią.
W styczniu, w Pakiecie dla klasy średniej, zaproponowałem coroczną waloryzację drugiego progu podatkowego. Wiedziałem, że będzie to trudna walka.
Wczoraj Sejm przyjął tę poprawkę z naszego klubu, dzięki której od 2028 r. poziomy progów rosną razem z inflacją.
Automatycznie.
Opłaciło się nie odpuszczać.
Teraz Senat. A potem kolejne punkty pakietu: kwota wolna 45 tys. zł i 32% dopiero od 200 tys. zł. Nie odpuszczę.
Koniec absurdu podatkowego! (A przynajmniej jednego)
