07.05.2026
Kategoria:
Jedziesz na wakacje? Twój pociąg już dziś się spóźnia.
Wiadomo o tym z góry - a rozkładu i tak nie zmieniono.
Po tym, jak w kwietniu pękła obręcz koła, PKP Intercity na stałe ograniczyło prędkość ponad 680 wagonów - ze 160 do 150 km/h. A wystarczy jeden taki wagon w składzie, żeby zwolnił cały pociąg. Nawet nowy skład, nawet na świeżo wyremontowanej trasie.
Do września dziesiątki pociągów dziennie z opóźnieniem - codziennie takim samym. Zagrożona przesiadka, nerwy z dziećmi na peronie w szczycie sezonu. Ale czy ktoś Cię o tym uprzedzi? Czy dostaniesz rekompensatę?
Samo ograniczenie prędkości rozumiem - gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo pasażera, nie ma i nie będzie żadnych kompromisów.
Ale ten problem w ogóle nie musiał powstać.
Bo to nie pech. Przez kilkanaście ostatnich lat wydano miliardy z publicznych pieniędzy i zmodernizowano niemal jedną trzecią floty PKP. Podniesiono prędkość „nowych” wagonów do 160 km/h - na starych wózkach, których nie wymieniono. Był czas. Były pieniądze. Zabrakło jednego prostego pytania: czy to wytrzyma?
Dziś płacimy wszyscy za to, że wtedy nikt go nie zadał. A właściwie płaci pasażer - swoim czasem i swoimi nerwami.
Rok temu interweniowałem, żeby dopisać Kraków do wakacyjnego pociągu do Chorwacji. Dziś sprawa jest poważniejsza. Dlatego złożyłem interpelację do Ministra Infrastruktury. Pytam wprost: jak do tego dopuszczono, kto to zaakceptował, jak długo potrwają opóźnienia i czy pasażer dostanie rekompensatę.
Za błąd trzeba wziąć odpowiedzialność.
Jedziesz tego lata koleją? Napisz, jaką trasą.
Do września dziesiątki pociągów dziennie z opóźnieniem - codziennie takim samym. Zagrożona przesiadka, nerwy z dziećmi na peronie w szczycie sezonu. Ale czy ktoś Cię o tym uprzedzi? Czy dostaniesz rekompensatę?
Samo ograniczenie prędkości rozumiem - gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo pasażera, nie ma i nie będzie żadnych kompromisów.
Ale ten problem w ogóle nie musiał powstać.
Bo to nie pech. Przez kilkanaście ostatnich lat wydano miliardy z publicznych pieniędzy i zmodernizowano niemal jedną trzecią floty PKP. Podniesiono prędkość „nowych” wagonów do 160 km/h - na starych wózkach, których nie wymieniono. Był czas. Były pieniądze. Zabrakło jednego prostego pytania: czy to wytrzyma?
Dziś płacimy wszyscy za to, że wtedy nikt go nie zadał. A właściwie płaci pasażer - swoim czasem i swoimi nerwami.
Rok temu interweniowałem, żeby dopisać Kraków do wakacyjnego pociągu do Chorwacji. Dziś sprawa jest poważniejsza. Dlatego złożyłem interpelację do Ministra Infrastruktury. Pytam wprost: jak do tego dopuszczono, kto to zaakceptował, jak długo potrwają opóźnienia i czy pasażer dostanie rekompensatę.
Za błąd trzeba wziąć odpowiedzialność.